Posty

Koniec część 2

Powrót do Polski był trudny. Prawie 20h spędzone w autokarze niezbyt dobrze wpłynęły na nasze kręgosłupy i samopoczucia, jednak z tego powodu większa była nasza radość, gdy dotarliśmy do Brzeszcz.
Wyjazd, moim zdaniem, warty jest spróbowania, choć nie każdemu może przypaść do gustu (zależy od upodobań). Jeśli miałabym możliwość zostania tam (np. na roczne praktyki), nie miałabym nic przeciwko, dopóki byłabym w miejscu, gdzie chciałabym pracować, a nie gdzie mi nadano. Nie żałuję tego wyjazdu, choć niektóre rzeczy mogłabym zmienić.
Dzisiaj trzeba było powrócić do codzienności, ale i tak wyjazd wspominam bardzo dobrze.
Za rok się nie wybieram, bo trzeba dać też innym szansę. Kiedy taką dostaniecie, to korzystajcie :)

Koniec

Wróciliśmy do domu. Projekt dobiegł końca.
Erasmus we Włoszech wspominam jako ciekawe doświadczenie i zaznanie innej kultury.
Jestem wdzięczna za to, że ten blog powstawał regularnie - nawet, gdy miałam sto innych i przyjemniejszych rzeczy do zrobienia.

Bardzo się cieszę, że wróciłam do Polski. Jutro do szkoły trzeba wstać. No zobaczymy jak to będzie.
Ja się żegnam. Może Bella będzie chciała coś jeszcze napisać... Zobaczymy!

#27 Ostatni dzień praktyk

Obraz
Dla każdego ostatni dzień pracy we Włoszech był inny. U mnie nie było nic do roboty, więc robiłam cokolwiek, aby nie zanudzić się na śmierć. Szefowie Re Solo okazali mi (nam) dzisiaj swoją życzliwość i wdzięczność za przepracowane tygodnie w formie prezentu, a dokładniej cudownie miękkiego koca. Wieczór schodzi mi na pakowaniu i ostatnim nocnym spacerze po Reggio Emilia.
Kiedy się mnie pytają, czy cieszę się, że wyjeżdżam, to odpowiadam, że "50/50". Jest to spowodowane tym, że nie potrafiłabym tu na dłużej mieszkać, jednak Reggio ma swój urok i jego mi będzie brakować najbardziej.



#26 Kolacja pożegnalna i inne takie

Obraz
Pożegnalna kolacja, trochę płaczu i przedostatni dzień w pracy, a na pocieszenie cztery gałki lodów. Jedni mniej, drudzy bardziej, ale wszyscy zaczynamy odczuwać aurę powrotu do Polski.
U mnie w pracy wszystkie wiedzą, że ostatni raz się jutro widzimy, co jest przykre. Sonia dziś specjalnie dla mnie szukała czegoś do robienia, pomimo że faktycznie nie było nic do zrobienia... To takie słodkie!

Dziś rano zaczęłam wracać myślami do rzeczy do zrobienia po powrocie i na szczęście nie ma tego masakrycznie dużo, więc jestem zdania, że wystarczy odespać podróż i można wracać do normalnego, codziennego życia.


#25 Duża dostawa oraz deszcz

Tym razem wypadła dzisiaj ostatnia środa we Włoszech. Dzisiejsza dostawa zaskoczyła mnie swoją wielkością. Było to pięć dużych koszy o rozmiarach 2,0 x 1,7m (wysokość i szerokość). Kiedy wszystko zostało wyładowane na sklepie, zgubiłam się, gdyż mój wzrost 162cm zniknął przy wysokości stert kartonów. Koleżanka, aby mnie znaleźć, krzyczała na cały sklep moje imię. Praca obejmowała dzisiaj przypinanie plakietek z magnesem do ręczników. Kiedy po kilku godzinach byłam pewna, że na półkach więcej ich nie zmieszczę, to robiłam to jeszcze przez dwie następne godziny, przez co z trzech i pół koszy został mi tylko jeden pełny karton ręczników.
Pogoda znowu zaskoczyła nas swoim nastrojem. Podejrzewam, iż niską temperaturą i deszczem chciała nas przygotować na to, co czeka w Polsce. Unikniemy szoku termicznego :)
(Zdjęcia się dzisiaj zbuntowały, przykro ale zostaje wam sam tekst.)


#24 Problemy

Obraz
Dziś raczej krótko i na temat, bo czas goni.

Jako że mam porównanie do niemieckiego Erasmusa to mogę powiedzieć że ten jest takie 3/10. Oczywiście według mnie! Bo mi się praca podoba i miasto jako tako też, ale organizacja, mieszkanie, język włoski, porządek zaraz po przyjeździe, jedzenie, komunikacja między nami, a organizacją to tragedia. Ogólnie nie polecam... Może to tylko zbieg niefortunnych zdarzeń, ale jednak tak się ukształtowała moja opinia. Dziś znów się coś wydarzyło, no i w sumie wynikała tylko kolejna afera. Kończy się to zwykle tym że jedni na drugich i na odwrót. No cóż, zobaczymy co i jak będzie dalej. Poza tym zostały jeszcze tylko kilka dni. Trzymam kciuki że wytrzymamy.

A tymczasem ja chcę już do domu. Zresztą nie tylko ja. Dziś usłyszałam jak chłopcy mówią że jak wrócą to wyściskają nauczycielki z tęsknoty... Jestem prawie pewna że to tylko takie gadanie, ale samo to robi wrażenie!

#23 Czwarty tydzień

Obraz
Ostatni tydzień przed nami. Czas leci coraz szybciej, do tego stopnia, że zaraz będzie sobota.
Dzisiejszy dzień zaskoczył każdego swoją pogodą. Rano było bardzo ciepło, zaś popołudniu zerwał się mocny wiatr, a słońce schowało się za ciemnymi chmurami. Brzmi to jak dobry thriller.
W pracy było dzisiaj trochę nudno, nic nie robiliśmy poza sprzątaniem i układaniem ubrań. Cieszę się, że to już prawie koniec. Mimo, iż jest tu fajnie, to i tak wolę mieszkać w Polsce.